12

Magia Gwiezdnych Wojen

Gwiezdne WojnyGwiezdne Wojny

Gwiezdne Wojny George’a Lucasa towarzyszą nam już o 32 lat, czyli od 25 maja 1977 roku, kiedy ich fenomen rozpoczął podbój świata. Od początku nie był to tylko film – to było jedyne w swoim rodzaju dzieło, które przeniknęło w każde możliwe części kultury codziennej. To nie jest film, który ma tylko bawić, to jest arcydzieło światowego kina, które zmieniło tysiące różnych istnień, kierując je często na właściwe tory, dając nadzieję i inspirację.

  • Reklama

Przez dziesiątki lat setki wynalazców inspirując się Sagą tworzyło rzeczy, które dotąd były tylko naukową fikcją. I tak o to, to co w Nowej Nadziei było częścią kosmicznej baśni, dziś staje się rzeczywistością. Począwszy od sztucznej inteligencji, tworzonej przez największe umysły nauki, skończywszy na mieczach świetlnych, które dzięki pewnemu projektowi amerykańskiej armii, niebawem staną się realną bronią. Dużo środków transportu czy też technologie używane w najnowszych pociągach zainspirowane zostały nowinkami z gwiezdnej sagi.

Jednakże skupmy się na samej magii Sagi, na tym, jak wpływa na nas, zwykłych widzów, jak i fanów, którzy poczuli ją jak nikt inny. Na czym polega jej sukces, że oczarowała dziesiątki milionów ludzi i czaruje nadal, pomimo upływu 32 lat? Postaram się to przybliżyć jak najobiektywniej to możliwe z punktu widzenia człowieka, dla którego Gwiezdne Wojny to coś o wiele więcej niż tylko film…

YodaYoda

Strach jest ścieżką ku ciemnej stronie. Strach do gniewu prowadzi, gniew do nienawiści, nienawiść do cierpienia. – mistrz Yoda

Prostota, uniwersalność przesłania i świat, przepiękny, wyjątkowy i żywy jak nic co powstało w historii – to wstęp do magii Lucasa, która czaruje nas po dzień dzisiejszy. Wartości i wszelkie nauki tego dzieła dzięki swej formie potrafią przemówić do człowieka, do którego zwykłe przekazy filozoficzne bądź religijne mogłyby nie dotrzeć. Największa siła Sagi polega na postaciach, które inspirują, z którymi możemy w jakiś sposób się identyfikować, których emocje pokrywają się z tym, co czujemy, bądź czuliśmy w pewnych etapach życia, bojąc się podświadomie przejścia na Ciemną Stronę. Wielu z Was, chociaż niektórym wstyd się przyznać, bawiło się w dzieciństwie, udając Hana Solo czy Luke’a Skywalkera, albo nakładając wiadro na głowę i będąc Darthem Vaderem – wówczas świat jeszcze nieopanowany przez gadżety nie pozwalał nam tak bardzo utożsamiać się z ulubionymi bohaterami, dziś zakup kostiumu lub wykonanie go samemu nie jest wielkim problemem. Dawniej używało się tego, co miało pod ręką. Chociażby kijów, które były w pewnej chwili mieczami świetlnymi w epickich pojedynkach z kolegą w jakimś ustronnym miejscu. Albo słynne powiedzenie z Imperium Kontratakuje – ilu ludzi miało problem ze swoją ukochaną, gdy na jej „kocham cię” odpowiadali zawadiacko jak Han Solo „wiem”? To jest Moc Sagi – inspiracja pokoleń do bycia prawdziwym, do podążania za głosem serca, do poczucia prawdziwej istoty „Mocy” i życia zgodnie ze swoją pasją, będąc człowiekiem honorowym jak bohaterowie, z którymi się utożsamia. Może to wydać się głupie i śmieszne, lecz jako fan poznałem wielu ludzi, którzy na co dzień pracowali na ważnych stanowiskach i ogólnie prowadzili dojrzałe życie, lecz dzięki Gwiezdnym Wojnom mogli być szczerze szczęśliwi, dając upust wewnętrznemu dziecku, które w każdym z nas się kryje. Wówczas pan X stawał się rycerzem Jedi lub szturmowcem imperium i czuł się jak ryba w wodzie, czuł przepływającą przez niego Moc. Jak napisałem – inspiracja. Przez lata ludzie zainspirowani Gwiezdnymi Wojnami tworzyli coś swojego, oryginalnego – począwszy od wielu zacnych pisarzy science fiction, którzy podkreślali swoje zamiłowanie do Gwiezdnych Wojen, poprzez animatorów, grafików czy filmowców, którzy dają upust swojej pasji, tworząc liczne nawiązania do Sagi w obrazach. Można wymieniać nazwiska sław, które są fanami – Kevin Smith, Simon Pegg, J.J. Abrams czy Samuel L. Jackson. Tak naprawdę wielu wielkich reżyserów kina czerpie z tego inspiracje – co jest odczuwalne i widoczne w ich pracach, chociażby w niuansach, w dialogach czy scenografii.

Darth Vader i Obi-WanDarth Vader i Obi-Wan

Zwykłemu człowiekowi daje to miejsce w świecie, pewną odskocznię od szarej rzeczywistości, gdzie może chociażby kultywować talent, pisząc piękne opowiadania albo tworzyć cokolwiek innego, związanego z kulturą. Wielu muzyków w każdym gatunku było fanami i tworzyło swoje „covery” muzyki Johna Williamsa, której doskonałość, emocje i magia znana jest każdemu kinomaniakowi i wielbicielowi Sagi. Jako przykład można dać Metallicę, która swego czasu nawet grała „Marsz Imperium” na swoich koncertach. Także w kompletnie odmiennym gatunku jak hip hop Gwiezdne Wojny inspirowały wielu artystów na przestrzeni dziejów, którzy czasem nawet tworzyli numery o sadze, jej bohaterach czy tej właśnie owej magii, podkreślając, że właśnie ten „film” był dla nich motywacją do zrobienia tego, co czują, jakby w myśl słów Qui Gona z Mrocznego Widma – „Pamiętaj, skup się na „teraz”. Czuj, nie myśl. Zaufaj intuicji." Aż ogarnia człowieka szok, że fikcyjne postaci mogą mieć tak duży wpływ na nasze codzienne życie, nawet jeśli mówią o uniwersalnych wartościach. Jednym z zaskakujących dowodów tego wpływu jest “jediizm” – oficjalna religia Jedi, bazowana na filmie, a których wyznawcami określa się ponad 500 tysięcy ludzi. Z jednej strony wydaje się to już z lekka przesadą, idąc w stronę komizmu i chyba tak naprawdę mało ma wspólnego z magią, która powinna inspirować. Wracając do muzyki, nie zapomnijmy o słynnym filmiku, w którym sam mistrz Yoda dawał taneczny popis niczym bboy.

Rób albo nie rób. Nie ma próbowania. – Mistrz Yoda

Wielu twórców XXI wieku czerpie inspiracje właśnie z Mistrza Yody, zwanego często prorokiem srebrnego ekranu. Jego słowa z Imperium Kontratakuje o Mocy, ucząc podstaw człowieczeństwa, motywowały młodych ludzi do podążania ścieżką Jasnej Strony. Mówię dużo w czasie przeszłym, o tym jak to było, ale pytanie brzmi czy ta magia nadal działa? Czy słowa Mistrza Yody nadal inspirują i czy cały świat Gwiezdnych Wojen, który rozbudował się do niewyobrażalnych rozmiarów – daleko bardzo daleko poza sam film – wciąż intryguje? W roku 1999 nastąpiło coś, czego żaden fan nie mógł przewidzieć – rozłam na fanów Starej i Nowej Trylogii. Mroczne Widmo stało się dla wielu synonimem rozczarowania, filmu dziecinnego, a nawet nieakceptowalnego jako część Sagi. Z czasem to się jednak zmieniło – wielu tych, którzy wówczas siało defetyzm, zaczęło doceniać niuanse i odkrywać tę Moc. Jednakże przyjrzyjmy się jednemu – ten film ma tę samą uniwersalną magię, którą miała Stara Trylogia. Dzięki temu, dzięki całej NT mamy teraz jedną spójną całość, uzupełnienie i motywacje dla pokolenia młodych Jedi. Od premiery ostatniego epizodu, a potem serialu animowanego, Star Wars: The Clone Wars widać, że to nadal działa – idąc ulicą zauważam grupę dzieci z nowoczesnymi mieczami świetlnymi, którzy łączą siły, by walczyć ze złem i, o ironio, mimo wieku, w którym się jest, chce się wziąć swoją replikę miecza świetlnego i iść z nimi na największą przygodę życia. Wszystko to nie jest, jak niektórzy mówią, Lucasa skokiem na kasę – to wszystko działa, samo napędza siebie, a my, pomimo upływu lat nadal to czujemy. Jedni mniej, pochłonięci przez problemy codzienności, inni kultywują to do dziś, nie wstydząc się przebrać za Jedi, nawet mając 40-tkę na karku. Czuć to było podczas premier nowych epizodów, gdzie ojciec przebrany za Obi-Wana przychodził na premierę ze swoim synem, wyglądającym jak Mroczny Lord Sith. Ta magia daje też nadzieję, gdy już w ogóle się jej nie czuje. Przeniesienie się do tego świata pozwala często zachować zdrowe zmysły, dać wiarę na to, że jutro będzie lepiej.

Imperium KontratakujeImperium Kontratakuje

Moc, fikcyjna siła, która była podstawą Zakonu Jedi, jest czymś prawdziwym – to właśnie ta Moc Gwiezdnych Wojen sprawia, że wielu z nas oddaje się pasji, kultywując jakiś talent, wbrew nawet słowom, że to niedorzeczne czy beznadziejne. I robiąc wiele rzeczy naraz, które się kocha, osiągają sukces, nie poddając się i wierząc, że wszystko się uda, a gdy już się nie udaje, podnieść się z jeszcze większą Mocą. Przede wszystkim daje także siłę do walki z przeciwnościami losu, pomagania innym i znalezienia swojej „Gwiazdy Śmierci” – celu, sukcesu, który każdy z nas jakoś chce osiągnąć, spełnić, a który nas napędza. Po prawdzie, chodzi o zachowanie równowagi pomiędzy „wewnętrznym” dzieckiem, a dojrzałym sobą, dzięki czemu człowiek staje się szczęśliwszy i właśnie na tym polega ta Moc, niesamowita, niepowtarzalna.

Zaprawdę wspaniały umysł dziecka jest. – Mistrz Yoda.

Magia Gwiezdnych Wojen osiągnęła coś, czego praktycznie nikomu nie udało się w takim stopniu – wyszła poza wszelkie granice, przenikając kulturę codzienności na wskroś. Nigdy nie daje o sobie zapomnieć, jak świeca w ciemnym pomieszczeniu. Można nazwać to pewnego rodzaju miłością, która jest czymś więcej niż świecą, miłością, która potrafi zapalić gwiazdy.

Niech Moc Będzie Z Wami! Zawsze. – Obi-Wan Kenobi

Obi-Wan KenobiObi-Wan Kenobi

    • Dodaj nowy komentarz

      Komentarze

    • 21x30

      Czechu

      2009-10-04

      Reputacja: *****

      Jakoś nigdy szerzej nie skupiałem swojej uwagi na Sadze, kilka informacji jest dla mnie nowych. Pewnie każdy wie co to jest “Star Wars”, mimo, że nie jestem zagorzałym fanem filmów z tej serii to również uważam, że jest to w pewnym sensie fenomen, który inspirował i dalej inspiruje miliony osób.

      Powziąłem decyzję, BĘDE DEZERTEREM!

    • 21x30

      piwo_­war

      2009-10-04

      Reputacja: ****

      Strasznie patetyczny ten tekst :) Trochę za dużo przesadyzmu jak dla mnie :)
      Mi osobiście się nigdy nie zdarzyło przebierać za Darth Vadera, czy innych, gdyż, aż wstyd się przyznać, do tej pory nie zdarzyło mi się obejrzeć GW ;)
      Co prawda, to prawda. Film może przeniknąć do naszego życia codziennego, tchnąc w nas szczęście i ‘sens życia’, ale trochę umiaru.. Coś takiego jak “jediizm” jest zdecydowaną przesadą… Nie można przecież fikcji wprowadzać do naszego życia, które będzie sąsiadować (konkurować?) z poważnymi aspektami ludzkiej egzystencji…

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-04

      Reputacja: *

      Ja tu przesadyzmu nie widzę w tym tekście. Ja rozumiem, że nie widziałeś jakimś cudem jak parę osób innych na świecie Sagi, ale to nie oznacza, że przesadzam. Pokolenie Starej Trylogii tak się zachowywało również w Polsce. A zachowania ludzi z okresu Nowej Trylogii mogłem obserwować na własne oczy i nie ma tu ni krzty przesady.

      Jediizm, jak napisałem, jest mega przesadą i nie ma nic wspólnego z magią, o której piszę – to jest właśnie ten umiar, który twórca tej religii przekroczył, a reszta rzeczy bycia fanem i odczuwania tego, jak Saga wpływa na nas, moim zdaniem mieści się w granicach dobrego smaku a nawet jest wskazana :P

    • 21x30

      Ronaldinho

      2009-10-04

      Reputacja: ***

      Ja jestem fanem Starej Trylogii + Zemsty Sithów. Ze Starej Trylogii magia wychodzi z każdego kadru, co się ani pierwszej ani drugiej części Nowej nie udało w żadnym stopniu, dopiero trzecia część pokazała klasę, była świetna, ale wciąż w tyle za starszymi filmami. Tak w skrócie:

      W czasach dzieciństwa bardzo dużo razy obejrzałem Gwiezdne Wojny, również w kinie w 1997, mogliby ponowny powrót do kin zrobić tej serii. Star Wars przenikło do każdego zakątka kultury i to jest fenomenem, dosłownie wszędzie: film, literatura, gry, zabawki, muzyka, religia. Część mojego dzieciństwa została zabrana w pozytywnym tego słowa znaczeniu przez tą serię i nie żałuję :)

      Według mnie po części sukces Star Wars możemy zawdzięczać ograniczeniom jakie były nałożone na George’a Lucasa kiedy w latach 70’ realizował pierwszy film, bo albo na starość mu się w głowie trochę poprzewracało albo właśnie techniczne ograniczenia sprawiły, że Nowa Nadzieja była filmem niezwykle pięknym i odnoszącym w tamtych jak i dzisiejszych czasach spektakularny sukces. Bo powiedzmy sobie szczerze, że gdyby Star Wars wszedł do kin po raz pierwszy w 98’ jako Mroczne Widmo w takiej postaci jaką znamy i w ten sam sposób została zrealizowana Stara, a w rezultacie 4,5,6 część, to seria bardzo dużo by straciła.

      Szkoda, że w Polsce zarówno Stara jak i Nowa Trylogia nie została porządnie wydana na DVD, to co zrobioną z jedną z najznakomitszych sag wywołuje uśmiech politowania.

      ...:::4 8 15 16 23 42:::...
      mikolaj.chodkowski@fdb.pl <---- jeśli brakuje galerii, zwiastuna lub chcesz się skontaktować, napisz na ten adres.

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-04

      Reputacja: *

      Kompletnie się nie zgodzę – pierwsze dwie części też mają TO COŚ. A to zdjęcie to wymysł hejterów i do tego, pełny green screen był użyty TYLKO w “Zemście Sithów”, w poprzednich dwóch było tego o wiele mniej :P

    • 21x30

      Andrzej_­Rogos

      2009-10-05

      Spoken (or written) like a true fan :)

      Osobiście może nie uważam się za fanatyka SW, ale zawsze lubiłem filmy, lubiłem gry, lubiłem całą otoczkę i atmosferę, a jak byłem młodszy to często fantazjowałem o tym, że jestem rycerzem Jedi. Czasem wręcz wciąż się na tym łapię :) I uważam, że to wielki sukces tej serii. To, że tak bardzo wpłynęła na setki milionów ludzi, o ile nie miliardy. Niewiele jest takich serii, osobiście dostrzegam na szybko chyba tylko trzy – właśnie Star Wars, oraz w literaturze serie HP i LoTR. Ich autorom trzeba bić pokłony niezależnie od miejsca i czasu:)

      Co to starej i nowej trylogii, ja osobiście lubię obydwie. W nowej podobały mi się zarówno Mroczne Widmo, jak i Atak Klonów, ale mieszanka emocji i przeżyć, których dostarczyła mi Zemsta Sithów oznacza, że to właśnie tę część chyba lubię najbardziej.

      Padł argument, że artykuł jest patetyczny. Hm, może tak to brzmieć dla kogoś, kto nie zetknął się z serią (lub zwyczajnie jej nie lubi), ale patosu tu wiele nie ma. Osobiście zgadzam się z tym, o czym jest napisane. Ot choćby u mnie w pracy, szef, ponad 40-latek, mocno przy kości, cały w tatuażach i z łysą głową – jednym słowem rodem z kryminału (btw. sam się z początku pytałem dlaczego ktoś taki został kierownikiem sklepu:P ) w przerwach robi co? Zakłada sobie kask Troopera i składa modele X-Wingów. Fan pełną parą. Więc chyba coś uniwersalnego musi w tym być :P

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Zgodzę się z tym, że ograniczenia tamtych czasów na pewno wpłynęły pozytywnie na otoczkę Sagi i na to jak wyglądał efekt końcowy – też nie mogę znieść, że nie mamy w Polsce świetnego wydania DVD :)

      A co do NT – Mroczne Widmo uwielbiam za wiele rzeczy, za tą mega dużą infantylność, która wówczas była mi bliska, chociaż nienawidzę Jar Jar Binksa :P no i oczywiście za wspaniały wyścig i duel of the fates pod koniec filmu – Darth Maul rulez.

      Cześć 2 – Atak Klonów – dużo też miał plusów w tym sam początek Wojen Klonów. Ale tak naprawdę plusy, klimat, zalety itd tych części można tak naprawdę wymieniać dużo – może ich minusem jest to, że klimat jest bardziej oddalony od Starej Trylogii, a w Zemście Sithów się do niego zbliżyli jako że miał to być most pomiędzy Trylogiami – jakoś tak to odczuwam.

      Andrzej – masz świetnego szefa :) I dokładnie jest potwierdzeniem tego o czym napisałem!

    • 21x30

      kuba_­wajda

      2009-10-05

      nie jestem wielkim fanem SW. ale kocham ten świat za niesamowitą konsekwencję, spójność i płynność wątków w każdej części. i to zarówno w filmach kinowych, grach komputerowych czy serialach animowanych. niezależnie od zmieniających się czasów, narzędzi, kolejne części, będąc realizacyjnie inne od siebie, są mimo wszystko takie same, tak samo szlachetnie opowiedziane. po prostu ujmuje mnie ta mitologia, paradoksalnie bardzo nam bliska. pojęcia wyboru miedzy złem a dobrem, stosunek mistrza i ucznia, czy też mądra dyplomacja to elementy religii, filozofii czy polityki dobrze nam znane od bardzo dawna, lecz błyskotliwie i genialnie wplecione w ten kosmiczny kontekst.
      btw: czy są na forum jacyś Trekkowcy? :)

      nie rozmawiam z barbarzyńcami o etyce...

    • 21x30

      Ronaldinho

      2009-10-05

      Reputacja: ***

      Zapodam wam najlepszą recenzję Star Wars jaką widziałem i w dużej mierze odwzorowującą moje odczucia (prawie w 100%):
      1: http://www.youtube.com/watch?v=25zE6cs2vtw
      2: http://www.youtube.com/watch?v=PFpNlycKrz8

      Adam_Siennica o 2009-10-05 00:15 napisał:
      A co do NT – Mroczne Widmo uwielbiam za wiele rzeczy, za tą mega dużą
      infantylność, która wówczas była mi bliska, chociaż nienawidzę Jar Jar Binksa :P
      no i oczywiście za wspaniały wyścig i duel of the fates pod koniec filmu – Darth
      Maul rulez.

      Lubię Mroczne Widmo i Atak klonów, ale nie darzę ich jakimś specjalnym uczuciem, zwłaszcza właśnie przez takie coś jak Jar Jar Binks odechciewa się patrzeć na jedynkę. Jest to jeden z głównym elementów, które spowodowały, że saga w tym momencie zdziecinniała. Bo tak jak Stara Trylogia jest poważna w przedstawianiu świata rzeczywistego, tak o MW tego powiedzieć nie mogę.

      kuba_wajda o 2009-10-05 00:47 napisał:
      btw: czy są na forum jacyś Trekkowcy? :)

      Jestem tak tylko trochę, duchowo, bo nie miałem możliwości się rozwinąć :)

      ...:::4 8 15 16 23 42:::...
      mikolaj.chodkowski@fdb.pl <---- jeśli brakuje galerii, zwiastuna lub chcesz się skontaktować, napisz na ten adres.

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-05

      Reputacja: *

      No Jar Jar zniechęca, niestety, ja już wolę dobrego starego Wicketa z Powrotu Jedi, chłopak był może dziecinny, ale nie był debilem :P Zawsze mnie ciekawiło, czemu Jar Jar w Ataku Klonów i Zemsty Sithów został zminimalizowany – zastanawiałem się, czy ton Mrocznego Widma nie był powiązany z wiekiem głównego bohatera – może właśnie o to chodziło ?

    • 21x30

      Quagmire

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Może po prostu dlatego, że krytyka Jar Jara była zbyt wielka, i ugiął się pod nią nawet Lucas

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Pewnie coś w tym jest :) Tak czy siak, wyszło to na plus :D

      A ty co sądzisz o całym temacie magii ?

    • 21x30

      Quagmire

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Największym fanem Gwiezdnych Wojen byłem w podstawówce, ale nie dlatego, że ten film uważam za dziecinny, bo jest wręcz odwrotnie, o czym potem napisze. To były czasy Tazo, i ogólnego zbieractwa, książek o uniwersum sagi, i katowania Starej Trylogii na vhs-ie. No właśnie starej, bo potem przyszło Mroczne Widmo…

      Tutaj widzę, że mocno się narażę, ale do dzisiaj pamiętam ogrom rozczarowania 12-letniego umysłu po wyjściu z kina. Od tego filmu zaczęła się moja mega awersja do dubbingu. No bo jak, jedne z moich ulubionych filmów sprowadzili do poziomu bajki dla dzieci (z tym głównie kojarzył mi się i nadal kojarzy dubbing), do tego z jakimś irytującym dzieciakiem zamiast złośliwego Hana Solo? Poza tym cały film był strasznie dziecinny w porównaniu ze starymi częściami. No i jakoś już nigdy nie przekonałem się do Nowej Trylogii, potem już głównie dzięki Christensenowi który wg mnie gra fatalnie (strasznie żałuję, że Anakinem nie został jednak Colin Hanks bo chyba były takie plotki), i nie pomogła nawet Natalie Portman która z czasem stała się moją ulubioną aktorką. Do starych części pozostał wielki szacunek, ale nie potrafię się już nazwać fanem, choć to naprawdę świetne filmy.

      A co do magii całego kultu Star Wars, to można o tym pisać całe referaty i słusznie, dla mnie najprostsze wytłumaczenie jest takie, że jest to świat mniej hermetyczny i bardziej przystępny niż Star Trekowy. Starczy obejrzeć którykolwiek film Gwiezdnej Sagi i już widz mniej więcej orientuje się w tym uniwersum, które wciąga, a może któryś Trekkie zna tak samo działającą część Star Treka? :)

      PS dla mnie ten obrazek nie jest dziełem hatera, ale skłania do pewnej refleksji, choćby w sprawie komputerowego Yody…

    • 21x30

      Michal_­Dajer

      2009-10-05

      Według mnie w artykule nie było jakiegoś nadzwyczajnego patetyzmu. To jest świetny tekst fana całej serii, który w dobry sposób potrafi się podzielić całą swoją wiedzą na temat tych produkcji.

      Myślę, że nie ma dużej przesady jeśli zwraca się uwagę, iż dla wielu aktualnych wielkich twórców filmowych Gwiezdne wojny były i są inspiracją. Wielu reżyserów czy scenarzystów przyznawało się, że niekiedy inspirowali się postaciami z tego świata. I to jest niepodważalny fakt.

      Ja podobnie jak piwo_war nigdy nie przebierałem się za nikogo z postaci Gwiezdnych wojen, co więcej nigdy nie byłem specjalnym fanem tej produkcji. Jednak muszę powiedzieć, iż zawsze podziwiałem ludzi, którzy stali się czegoś takim fanem, że to wpłynęło na ich życie. A takich fanów najwięcej ma Star Wars.

      Ten artykuł dla mnie oznacza jedno. Trzeba będzie odświeżyć sobie całą serię. I raz jeszcze obejrzeć Gwiezdne Wojny.

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Potrafię zrozumieć twoje rozczarowanie – sądzę nawet, że główną przyczyną albo przynajmniej jednym z aspektów był dubbing – ona odzierał te dzieło z najważniejszych rzeczach, klimat, powagi i dojrzałości – sam sprawdziłem dubbing w jednym epizodzie, wytrzymam 30 sekund, gdyż po prostu krew we mnie zawrzało, bo jeszcze może DOBRY dubbing bym przeżył, z trudem, ale tak – tylko że to co zrobili w Gwiezdnej Sade, to woła o POMSTĘ DO NIEBA!!!

      Mroczne Widmo było infantylne, dziecinne – lecz tak naprawdę, jeśli przyjrzymy się dokładniej temu filmowi to nie tak strasznie bardziej niż chociażby Powrót Jedi. Każda część ma tę dawką infantylności i to jest chyba ich plus. No, ale mogę zrozumieć, że chowasz urazę. Co do Haydena, gra strasznie, fatalnie to mało powiedziane, tylko o ironio – jego gra jest IDENTYCZNIE drewniana jak LUKE’A SKYWALKERA – zastanawiam się, czy to nie było zamierzone – przed sagą były projekt gdzie Christensen pokazał się jako ambitny aktor, z dużą dawką talentu. Takie mam wrażenie, bo podobieństwo w fatalności gry pomiędzy postaciami Anakina i Luke’a było w moim odczuciu bardzo uderzające.

      Probówałeś jeszcze wracać do NT? tak z ciekawości pytam, czy po pierwszym razie, dałeś sobie spokój?

      Co do tego zdjęcia i komputerowego Yody, nie zgodzę się w pełni. Przyznaję, że są elementy, gdzie lepiej byłoby wykorzystać starą technikę, lecz akurat stworzenie komputerowego Yody w moim odczuciu jest plusem – pokazać, że był kimś więcej niż tylko zdziwaczałym mistrzem Jedi z Dagobah, lecz mimo wieku żywotnym rycerzem, obdarzonym pokaźną umiejętnością fechtunku (momentami przypominało mi to vaapad Mace’a Windu, lecz nie jestem pewien). To był dla mnie najlepszy plus – dodali więcej życia Yodzie, dzięki czemu udoskonalili moim zdaniem jego świetną osobowość, a nawet powiem więcej, było dla mnie go za mało :P Bardziej mam do zarzucenia kukiełce z Mrocznego Widma, która w moim odczuciu jest niedorobiona – komputery jest dobry.

      Zgadzam się z opisem Star Treka. Może dlatego od 32 lat prowadzone są wojny pomiędzy obozem Star Wars a Trekkie – myślę, że tak naprawdę chodzi o to, że Trekkie zazdroszczą, że świat Star Wars bardziej trafia do ludzi i wyładowuje tm samym złość, że ktoś może lubić coś innego niż Spocka.

      Spróbuj obejrzeć raz od 1 do 6 – w moim odczuciu tworzy to zupełnie inną ciekawą spójność, bo teraz całą saga wspaniale się łączy w tragiczną opowieść o Powstaniu i Upadku Anakina Skywalkera – Pozdrawiam :D

      @ Michał – masz rację, wielu się inspirowały i inspirować będzie, nawet pomimo tego, że minęło 32 lata. Odśwież sobie Sagę w kolejności 1 do 6, jak już napisałem wyżej, w moim odczuciu obecnie najciekawiej się tak ogląda! ;)

    • 21x30

      Quagmire

      2009-10-05

      Reputacja: *

      Adam_Siennica o 2009-10-05 22:17 napisał:

      Co do Haydena, gra strasznie, fatalnie to mało

      powiedziane, tylko o ironio – jego gra jest IDENTYCZNIE drewniana jak LUKE’A
      SKYWALKERA – zastanawiam się, czy to nie było zamierzone – przed sagą były
      projekt gdzie Christensen pokazał się jako ambitny aktor, z dużą dawką talentu.
      Takie mam wrażenie, bo podobieństwo w fatalności gry pomiędzy postaciami Anakina
      i Luke’a było w moim odczuciu bardzo uderzające.

      Moim zdaniem Christensen miał trochę więcej do zagrania niż Hamill, a może ogólnie w całej Sadze niezbyt radzono sobie z młodymi Skywalkerami :) Albo porównując Nową Nadzieję z Nową Trylogią napisałbym ryzykowną tezę, że Lucas świetnie radzi sobie ze wszystkim oprócz prowadzenia aktorów, bo moim zdaniem można było wycisnąć jeszcze więcej szczególnie z Natalie Portman

      Probówałeś jeszcze wracać do NT? tak z ciekawości pytam, czy po pierwszym razie,
      dałeś sobie spokój?

      Wróciłem do Mrocznego Widma, już bez dubbingu, również ładnych parę lat temu, niestety nie znikła moja irytacja, choć było już trochę lepiej. Atak i Zemstę oglądałem tylko raz, więc odświeżenie cyklu jest świetnym pomysłem

      Co do tego zdjęcia i komputerowego Yody, nie zgodzę się w pełni. Przyznaję, że
      są elementy, gdzie lepiej byłoby wykorzystać starą technikę, lecz akurat
      stworzenie komputerowego Yody w moim odczuciu jest plusem – pokazać, że był kimś
      więcej niż tylko zdziwaczałym mistrzem Jedi z Dagobah, lecz mimo wieku żywotnym
      rycerzem, obdarzonym pokaźną umiejętnością fechtunku (momentami przypominało mi
      to vaapad Mace’a Windu, lecz nie jestem pewien). To był dla mnie najlepszy plus
      - dodali więcej życia Yodzie, dzięki czemu udoskonalili moim zdaniem jego
      świetną osobowość, a nawet powiem więcej, było dla mnie go za mało :P Bardziej
      mam do zarzucenia kukiełce z Mrocznego Widma, która w moim odczuciu jest
      niedorobiona – komputery jest dobry.

      Sceny walki OK, ale kiedyś bardziej “czuło” się obecność tej miejscami sztucznej kukiełki na planie, choć przyznam, że przy wszystkich komputerowych atrakcjach Ataku Klonów i Zemsty Sithów lalkowy, poruszający się, skaczący i walczący Yoda odstawałby strasznie, to nie to samo co w Mrocznym Widmie gdzie jeśli dobrze pamiętam tylko siedział

    • 21x30

      derik1984

      2009-10-06

      Reputacja: *****

      Kiedyś to było wydarzenie jak wchodziła kolejna część wojen, obecnie dużo się zmieniło i nie ma już takich zachwytów. Stare części są juz poprostu klasyką nie tylko dla fanów sf ale ogólnie, nowe przeleciały z jakims tam ehem ale to nie to samo

      Ogranicza nas tylko wyobraźnia

    • 21x30

      Flames23

      2009-10-06

      Reputacja: *




      Więcej na stronce:
      Star Wars po latach

      Statler: - Nie uwierzyłbym, gdybym tego nie zobaczył!
      Waldorf: - Uwierzył w co?
      Statler: - Nie wiem, nie oglądałem!

    • 21x30

      Quagmire

      2009-10-06

      Reputacja: *

      Jeśli chodzi o Marka Hamilla wypadek samochodowy i (podobno) pijaństwo niestety zrobiły swoje

    • 21x30

      Adam_­Siennica

      2009-10-06

      Reputacja: *

      W ogóle się stoczył strasznie :-/

      A co do reszty, to wygląda ok. Peter Mayhew (Chewbacca) prawie w ogóle się nie zmienił :D Najtrudniej poznać było Sir Aleca Guinnessa.

Redakcja

  • Michał Dajer Michał Dajer
  • Piotr Sarota Piotr Sarota
  • Marek Jacek Marek Jacek
  • Mikołaj Chodkowski Mikołaj Chodkowski